Archiwum | Październik, 2010

Głęboko ukryte

27 Paźdź

Ostatnio czekając na A. spacerowałam po centrum, zaczynając od uliczki Kubusia Puchatka, przeszłam slalomem do Chmielnej. I tak przypadkiem natknęłam się na niesamowitą rezydencję:

Jako że jest otoczona wysokimi budynkami, niewiele osób ją kojarzy, mimo że znajduje się w samym centrum. Jak trafiłam na ulicę Warecką dotarło do mnie, że w Warszawie jest więcej takich miejsc i szkoda, że są niezauważane, niedoceniane. I postanowiłam ją docenić. ot co!

Food & Friends

24 Paźdź

Tydzień temu weszłam do kiosku i mnie zatkało! czemu? Otóż w Polsce pojawił się już drugi interesujący magazyn kuchenny (pierwszy to KUCHNIA). Tym razem jest to Food&Friends i już wiem że będę wierną czytelniczką, jako że założeniem magazynu jest przedstawienie kuchni, ciekawych restauracji i postaci z Polski i Skandynawii.

Po lekturze pierwszego numeru jestem zafascynowana restauracją NOMA i całą jej ideologią, mam ochotę pojechać do Poznania jak również otworzyć w jakimś starym budynku concept store  z własną restauracją. Owszem miejsca opisywane w Food&Friends to głównie te, na które pozwoliłabym sobie jedynie w ramach ekstrawagancji, niemniej jednak, lektura jest nader wciągająca.

A na końcu gazetki umieszczone są przepisy do wszystkich dań zaprezentowanych w artykułach oraz specjalnie dobrane (przez Klub Vininova) do nich wina mające podkreślić smak.

Pierwszy numer w cenie promocyjnej, więc warto sprawdzić!

Miłej lektury!

Początki

23 Paźdź

Niełatwo na jesieni wyłapać na mieście kogoś ładnie ubranego i jeszcze żeby się nie śpieszył i pozwolił sobie zrobić zdjęcie. Ale może nabiorę wprawy…

Tymczasem:

 

 

Najważniejszą częścią, taką która przykuła moją uwagę jest połączenie dolnych szczegółów: (rajstopy!)

Misz Masz

22 Paźdź

To zdjęcie/obrazek nie należy do mnie a do jednego z moich ulubionych butików w Warszawie. (w zasadzie mam wielkie płótno z dokładnie tym samym zdjęciem tuż nad głową, ale nie ma na nim napisu ONE SIZE)

Misz Masz? czemu? Otóż temu, że nie jestem w stanie dokładnie zdecydować jak będą wyglądały notki na tym blogu. Początkowo myślałam że będą to na zmianę przepisy (rodem z bloga kulinarnego) i zdjęcia (jak z the sartorialist), jednak zaczęłam od czegoś zupełnie innego – od podróży (częściowo kulinarnych) i dzisiaj również napiszę o czymś nie należącym do początkowego zamysłu.

Otóż dzisiaj mam ochotę wspomnieć o dwóch sklepach, do których warto zajrzeć w wolnej chwili by (chociażby) zaczerpnąć inspiracji ciuchowych.

1. BUTIK ONE SIZE

Mały lokal przy Al. Jerozolimskich 11/19. Zawsze można znaleźć tu porządne, modne ciuchy, buty, torebki i inne akcesoria. Ja np posiadam piękne kalosze w groszki. Przechadzając się po centrum Warszawy można napotkać masę „klonów” w ciuchach z Zary i H&M, co powoli zaczyna mnie naprawdę irytować. Nie znaczy to że nie lubię tych firm. Ale ile można! Wczoraj naliczyłam 5 dokładnie takich samych torebek w ciągu dwóch godzin. Owszem, model ładny. i modny. ale wolałabym mieć torebkę, której zaraz nie zobaczę na ramieniu swojej koleżanki. I dlatego kocham miejsca jak BUTIK ONE SIZE. Ceny nie są wyższe od tych w Zarze, a oferta dużo bardziej oryginalna. Naprawdę polecam odwiedzenie tego miejsca.

PS  Ekspedient przypomina mi prawdziwego wielbiciela Michaela Jacksona i jest niezmiernie uprzejmy.

2. IMAGINE

Każdego dnia, gdy postanowię się przejść po żoliborzu, w końcu ląduję w tym sklepie. Choćby na chwilę. Prowadzony przez niezwykle charyzmatyczne kobiety butik przedstawia się jako „Magiczne miejsce dla magicznych kobiet”. Brzmi trochę jak miejsce dla typowej „ciotki”, ale nim nie jest. Dlaczego? Bo IMAGINE naprawdę czaruje. Ubrania, które można tu znaleźć nie są aż tak modne jak w powyższym butiku, ale są o wiele ciekawsze. Wszystkie są wytwarzane przez duńskie firmy, które szczycą się wyśmienitą jakością, ciekawymi kolorami i wzorami oraz nietypowymi krojami. Głównie można tu znaleźć Lysgaard, ale ostatnio również numph. Wieszaki są pełne przeróżnych strojów, wystarczy trochę się postarać, a kaądy znajdzie coś pięknego, ciekawego, idealnego dla jego figury a zarazem niespotykanego na ulicach Warszawy. Dodatkową atrakcją jest ręcznej roboty biżuteria.

W każdym z tych butików jestem w stanie spędzić dużo czasu a wydać stosunkowo niewiele pieniędzy. NAPRAWDĘ WARTO ODWIEDZIC!

Streets of Madrid

18 Paźdź

Czas na drugi temat mojego bloga – modę/ ciuchy. Takowych zdjęć posiadam niestety o wiele mniej jak na razie, więc będzie to temat trochę zaniedbany, ale mam nadzieję że z czasem się to zmieni. Tymczasem zdjęcie przeuroczej pary napotkanej w Madrycie.

 

When everything goes wrong go right

14 Paźdź

czyli magia Comfort Food.

(the term refers to foods consumed to achieve some level of improved emotional status, whether to relieve negative psychological affect or to increase positive)

Wiem wiem, trzeba ograniczać kalorie, sole, tłuszcze itp. Posiadam książkę Cook Yourself Thin i czytałam sporo o niskokalorycznych potrawach i wiem, że niektóre z kobiet (bo zauważcie, że tylko kobiety wpadają na pomysły odchudzania przez zmiany w jedzeniu) wierzą, że istnieje coś takiego jak niskokaloryczne comfort food. Ja jednak stwierdzam, że cała idea polega na tym, żeby było lepiej, bez zastanawiania się ile węglowodanów spożywamy.

Toteż moje Comfort Food na dzisiaj:

Składniki:

  • ok. 130g sera carskiego z Hajnówki*
  • ok. 130g makaronu penne
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • ząbek czosnku
  • pomidor
  • garść świeżego oregano

Zagotować wodę na makaron, posolić łyżeczką soli (HINT: woda gotuje się szybciej nie posolona, sól można dodać tuż przed wrzuceniem makaronu). Pokroić pomidora i ser w kostki, posiekać czosnek. Gdy woda się zagotuje wlać do niej łyżkę oliwy i wsypać makaron. Jednocześnie w rondelku rozgrzać resztę oliwy, wrzucić na nią czosnek i po chwili dodać pomidora (pilnujcie, żeby czosnek się nie przysmażył, bo wtedy będzie gorzki!). Na koniec ser. Odcedźcie makaron jak będzie al dente. Niestety nie jestem w stanie powiedzieć po ilu dokładnie minutach to się stanie, bo każdy makaron działa inaczej. Chodzi o to żeby był twardawy, nie rozgotowany. Taki jest najlepszy. Makaron odcedźcie, przerzućcie do miski, talerza, korytka, czegokolwiek (HINT: najlepiej przelać z nim trochę wody z gotowania, ona wsiąknie w makaron i będzie jeszcze pyszniejszy). Dołożyć zawartość rondelka, wymieszać dodać oregano.

Smacznego!

Porcja na: 1 wygłodniałą osobę, 2 mniej głodne.

Niestety większość ilości jest „na oko” bo zazwyczaj jak nachodzi mnie ochota na Comfort Food, moje rozdrażnienie nie pozwala mi sprawdzać dokładnie wag. Oliwę wlewam prosto z butelki, makaronu gotuję tyle ile się wsypie, a sera kroję tyle ile się nawinie. Tym razem się starałam, więc powinno być ok.

* Ser Carski z Hajnówki, najlepiej smakuje kupiony w Hajnówce (nie wiem jakim cudem, kupiony gdziekolwiek indziej smakuje gorzej). Szukajcie go w Piotrze i Pawle, Markpolu tudzież Almie lub na targach żywnosci regionalnej w Blue City. Ale taką wersję bez dziur i kruchą.

 

I <3 Helsinki

11 Paźdź

… czyli o pobycie w Finlandii. Ona będzie się tu przewijać zapewne wielokrotnie, gdyż uważam ją za niezwykle inspirujące miejsce.

W tym roku odwiedziłam ją razem z K. nie wiedząc do końca czego się spodziewać. Okazało się, że jest to idealnie miejsce na spokojne wakacje. Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam surfować, imprezować itd, ale czasami każdemu przyda się trochę wytchnienia.

Helsinki składają się z wielu wysp i półwyspów połączonych mostami. Niesamowite jest to , że jedną całą wyspę zajmuje skansen, inną zoo, jeszcze inna dawna twierdza. To sprawia, że to malownicze miasto jest jedyne w swoim rodzaju.

Bardziej do rzeczy:

Przed wakacjami nie byłam zbytnią fanką ryb, ale już po powrocie pokochałam łososia. Można go dodawać do sałatek, kanapek, tortilli, makaronów, słowem : wszystkiego. Jest wiele sposobów przyrządzania go i z czasem postaram się jak najwięcej z nich przedstawić.

Tymczasem zdjęcie kanapki z restauracji Ursula (jakby ktoś kiedyś odwiedził Helsinki KONIECZNIE musi tam pójść)

Kanapka (w swojej prostocie) tak niesamowita jak samo miejsce:

pieczywo razowe

cream cheese (np Philadelphia)

połowa jajka na twardo

plasterki wędzonego łososia

koperek.

Finlandia słynie również z designu użytkowego. Za serce chwyciły mnie Marimekko i Iittala. Tam można znaleźć absolutnie wszystko i są to rzeczy niepowtarzalne. Z wystawy jednego z takich sklepów przy głównej ulicy:

Szampan z truskawkami. Wspaniałe połączenie. To z butelek pokazanych na zdjęciu smakuje podobnie do oranżady – doskonałe na wieczorny piknik w Helsinkach

E.