When everything goes wrong go right

14 Paźdź

czyli magia Comfort Food.

(the term refers to foods consumed to achieve some level of improved emotional status, whether to relieve negative psychological affect or to increase positive)

Wiem wiem, trzeba ograniczać kalorie, sole, tłuszcze itp. Posiadam książkę Cook Yourself Thin i czytałam sporo o niskokalorycznych potrawach i wiem, że niektóre z kobiet (bo zauważcie, że tylko kobiety wpadają na pomysły odchudzania przez zmiany w jedzeniu) wierzą, że istnieje coś takiego jak niskokaloryczne comfort food. Ja jednak stwierdzam, że cała idea polega na tym, żeby było lepiej, bez zastanawiania się ile węglowodanów spożywamy.

Toteż moje Comfort Food na dzisiaj:

Składniki:

  • ok. 130g sera carskiego z Hajnówki*
  • ok. 130g makaronu penne
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • ząbek czosnku
  • pomidor
  • garść świeżego oregano

Zagotować wodę na makaron, posolić łyżeczką soli (HINT: woda gotuje się szybciej nie posolona, sól można dodać tuż przed wrzuceniem makaronu). Pokroić pomidora i ser w kostki, posiekać czosnek. Gdy woda się zagotuje wlać do niej łyżkę oliwy i wsypać makaron. Jednocześnie w rondelku rozgrzać resztę oliwy, wrzucić na nią czosnek i po chwili dodać pomidora (pilnujcie, żeby czosnek się nie przysmażył, bo wtedy będzie gorzki!). Na koniec ser. Odcedźcie makaron jak będzie al dente. Niestety nie jestem w stanie powiedzieć po ilu dokładnie minutach to się stanie, bo każdy makaron działa inaczej. Chodzi o to żeby był twardawy, nie rozgotowany. Taki jest najlepszy. Makaron odcedźcie, przerzućcie do miski, talerza, korytka, czegokolwiek (HINT: najlepiej przelać z nim trochę wody z gotowania, ona wsiąknie w makaron i będzie jeszcze pyszniejszy). Dołożyć zawartość rondelka, wymieszać dodać oregano.

Smacznego!

Porcja na: 1 wygłodniałą osobę, 2 mniej głodne.

Niestety większość ilości jest „na oko” bo zazwyczaj jak nachodzi mnie ochota na Comfort Food, moje rozdrażnienie nie pozwala mi sprawdzać dokładnie wag. Oliwę wlewam prosto z butelki, makaronu gotuję tyle ile się wsypie, a sera kroję tyle ile się nawinie. Tym razem się starałam, więc powinno być ok.

* Ser Carski z Hajnówki, najlepiej smakuje kupiony w Hajnówce (nie wiem jakim cudem, kupiony gdziekolwiek indziej smakuje gorzej). Szukajcie go w Piotrze i Pawle, Markpolu tudzież Almie lub na targach żywnosci regionalnej w Blue City. Ale taką wersję bez dziur i kruchą.

 

Odpowiedzi: 4 to “When everything goes wrong go right”

  1. Monie Październik 15, 2010 @ 3:54 pm #

    Podoba mi sie Twoja stronka… czekam na wiecej relacji z podrozy no i kulinarnysh specjalnosci tez.. But I must say I wouldnt reli call this comfort food… Expected 2 c a massive chocolate cake😀

    xxx

  2. Agata Październik 17, 2010 @ 11:07 am #

    Samo patrzenie na taki food podnosi comfort i nawet czosnek nie przeszkadza. 0 kalorii, piękniejszy dzień.🙂

  3. taste of joy Październik 18, 2010 @ 5:07 pm #

    @ Monie – big chocolate cake’a i tak byś nie zjadła:p ale na pewno też się kiedyś tu znajdzie

    @Agata – czosnek to mistrz! podkreśli odrobinę smak wszystkiego! cieszę się że comfort food działa;]

    • Monie Październik 24, 2010 @ 2:27 pm #

      :p big maybe not… but if u made it i would def hav a bit :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: